poniedziałek, 23 listopada 2015

ROZDZIAŁ 19 Nie chcę tego dziecka

»»»2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ«««
*** BELLA ***
Po ślubie z Edwardem nie chciałam wyjeżdżać w podróż poślubną. Oczywiście mój wampirzy mąż obraził się na mnie trochę, ale przeszło mu po paru minutach. W tym tygodniu miałam ogromne zachcianki i wykorzystywałam Edwarda do granic możliwości. Był na mnie wściekły, ale byłam pewna, że mu przejdzie. Któregoś dnia miałam ochotę na truskawki.
- Edwardzie...- zaczęłam słodko.
- Tak?
- Mógłbyś pojechać do sklepu i przywieźć mi truskawki?- zatrzepotałam rzęsami.
- Nie Bello. Nie ma mowy. Mam dosyć Twoich zachcianek. Jak chcesz truskawki to jedź i sobie kup! Ja mam dość! Nie chce tego dziecka!- wykrzyknął mi w twarz. Łzy zalśniły w moich oczach. Spojrzałam na wampira i powiedziałam:
- Co powiedziałeś?
- Ja.. Bello ja nie chciałem tego powiedzieć...- tłumaczył się. Wybuchłam płaczem i wyszłam z sypialni. Skierowałam się do pokoju Rosalie i zapukałam. Otworzyła mi od razu i powiedziała:
- Bella! Co się stało?
- Edward... On powiedział, że nie chce naszego dziecka...- wyżaliłam się jej i wybuchłam płaczem.
- Nie płacz Bello. Może tak mu się wymskło?- zasugerowała blondynka.
- Nie. On powiedział to patrząc mi w oczy. On nie chce naszej córeczki.- znowu się rozpłakałam. Wampirzyca przytuliła mnie do siebie i gładziła po plecach. Siedziałyśmy w sypialni Rosie. Ktoś zapukał do drzwi. Blondynka wstała i otworzyła. Przed drzwiami stał Edward z miną jakby za chwilę miał się rozpłakać.
- Mogę pogadać z moją żoną?- spytał cicho.
- Jak mogłeś coś takiego powiedzieć? Jesteś skończonym idiotą i parszywą świnią braciszku. Bella? Chcesz z nim gadać?- zwróciła się Rose do mnie. Pokiwałam głową i wyszłam z pokoju Rosalie i Emmetta i skierowałam się w stronę naszej sypialni. Edward podążał za mną i zamknął za nami drzwi.
- Bella... Ja... Tak bardzo Cię przepraszam... Nie chciałem tego powiedzieć. Wiesz przecież doskonale, że jesteś dla mnie najważniejsza i że kocham Ciebie i nasze dziecko. Przepraszam Cię skarbie. Nie wiedziałem co mówię... Przepraszam.- tłumaczył się. Spojrzałam na niego i powiedziałam:
- Wybaczam Ci. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.- podszedł i pocałował mnie namiętnie. Odpłaciłam się tym samym.
-------------------------------------
Jest kolejny rozdzial :) zapraszam do czytania i komentowania :p

niedziela, 22 listopada 2015

ROZDZIAŁ 18 Ceremonia ślubna

*** BELLA ***
Siedziałam znów w garderobie Alice i cierpliwie znosiłam wszystkie jej zabiegi kosmetyczne, które miały na celu upiększenie mnie w tym jakże wyjątkowym dniu.
- Issa?!- usłyszałam wołanie Rachel.
- Tu jestem!- odkrzyknęłam. Matka Seleny zaraz znalazła się koło mnie i powiedziała:
- Wyglądasz ślicznie.
- To jeszcze nie koniec. Jeszcze nie jest uczesana i ubrana. Zobaczy pani efekt końcowy.- powiedziała Alice z błyskiem w oku.
- O! Tu jesteście. Szukałam was po całym domu. To co? Pomóc wam w czymś Alice? Rose?- spytała Selena tupiąc delikatnie obcasem.
- Możesz przynieść pokrowiec z końca garderoby Sel.- odparła Alice robiąc mi makijaż. Rose czesała mnie. Byłam szczęśliwa. Znowu powróciło do mnie szczęście. Za chwilę miałam stać się panią Cullen, a w 7 miesięcy później miałam zostać matką. Czułam się taka szczęśliwa, że ledwie siedziałam w tej garderobie. Rosie skończyła mnie czesać i powiedziała:
- No. Gotowe.
- Postarałaś się Rose.- powiedziała Rachel patrząc na moją fryzurę. Po chwili wróciła Selena z pokrowcem i suknią. Alice klasnęła w dłonie i powiedziała:
- Czas na sukienkę!- ucieszyłam się i czekałam aż Alice i Rosalie ubiorą mnie w suknię z moich snów. Kiedy skończyły obróciły mnie w stronę lustra. Dziewczyna w białej koronkowej sukni była piękna. Nie przypominała w ogóle małej sierotki, którą byłam odkąd straciłam rodziców.
- Alice... Dziękuję. Jesteście wspaniałe. Kocham was.- powiedziałam z uśmiechem. Rachel zawołała swojego męża i poszła zająć miejsca w ogrodzie. Billy spojrzał na mnie i powiedział:
- Jesteś najpiękniejszą panną młodą jaką kiedykolwiek widziałem.
- Dziękuję.- szepnęłam.
- Gotowa?- spytał mężczyzna i posłał mi uśmiech. Pokiwałam głową i ruszyliśmy przed siebie. Szliśmy chyba całą wieczność. Dotarliśmy wreszcie do ołtarza. Billy podał mą dłoń Edwardowi i uśmiechnął się klepiąc go po ramieniu. Stanęliśmy przed proboszczem, który z uśmiechem uciszył tłum naszych gości (Alice dopięła swego i zaprosiła wszystkich znajomych) i rozpoczął ceremonię.
- Drodzy Bracia i Siostry! Zebraliśmy się tutaj, aby połączyć tych dwoje młodych ludzi świętym węzłem małżeńskim i móc wraz z nimi radować się tą chwilą. Jeśli jest tutaj osoba, która ma coś przeciwko temu związkowi, niech przemówi teraz, lub zamilknie na wieki.- kapłan odczekał chwilę i zaczął na nowo:
- Tak więc: Isabello i Edwardzie, czy chcecie dobrowolnie i bez żadnego przymusu zawrzeć związek małżeński?- spojrzeliśmy na siebie z Edwardem i odpowiedzieliśmy:
- Chcemy.
- Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i chorobie, w dobrej i złej doli, aż do końca swych dni?- kolejne spojrzenie na siebie nawzajem i zgodność w jednym słowie:
- Chcemy.
- Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym Bóg was obdarzy?- po raz kolejny spojrzeliśmy po sobie i z uśmiechem odpowiedzieliśmy:
- Chcemy.- rozległy się pierwsze dźwięki hymnu do Ducha Świętego:
O stworzycielu Duchu przyjdź, nawiedź dusz wiernych Tobie krąg, niebieską łaskę zesłać racz sercom, co dziełem są twych rąk. Pocieszycielem jesteś zwan, i najwyższego Boga dar, tyś namaszczeniem naszych dusz, zdrój żywy, miłość, ognia żar.
Chwilę później kapłan zwraca się do nas i mówi:
- Podajcie sobie prawe dłonie i powtarzajcie za mną słowa przysięgi małżeńskiej: ja Edward, biorę Ciebie Isabello za żonę,
- Ja Edward, biorę Ciebie Isabello za żonę,
- I ślubuję Ci
- I ślubuję Ci
- Miłość,
- Miłość,
- Wierność,
- Wierność,
- I uczciwość małżeńską,
- I uczciwość małżeńską,
- Oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci,
- Oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci,
- Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący,
- Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący,
- W Trójcy Jedyny,
- W Trójcy Jedyny,
- I wszyscy święci.
- I wszyscy święci.
- Ja Isabella, biorę Ciebie Edwardzie za męża,
- Ja Isabella, biorę Ciebie Edwardzie za męża,
- I ślubuję Ci
- I ślubuję Ci
- Miłość,
- Miłość,
- Wierność,
- Wierność,
- I uczciwość małżeńską,
- I uczciwość małżeńską,
- Oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci,
- Oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci,
- Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący,
- Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący,
- W Trójcy Jedyny,
- W Trójcy Jedyny,
- I wszyscy święci.
- I wszyscy święci.
- Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Małżeństwo przez was zawarte ja powagą kościoła katolickiego potwierdzam i błogosławię w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
- Amen- odpowiedzieliśmy wszyscy.
- A teraz na znak waszej miłości i wierności nałóżcie sobie te obrączki. Isabello, przyjmij tę obrączkę.
- Isabello przyjmij tę obrączkę,
- Jako znak mojej miłości i wierności.
- Jako znak mojej miłości i wierności,
- W imię Ojca, i Syna
- W imię Ojca i Syna
- I Ducha Świętego.
- I Ducha Świętego.
- Edwardzie, przyjmij tę obrączkę.
- Edwardzie, przyjmij tę obrączkę,
- Jako znak mojej miłości i wierności.
- Jako znak mojej miłości i wierności,
- W imię Ojca, i Syna
- W imię Ojca i Syna
- I Ducha Świętego.
- I Ducha Świętego.
- Możesz pocałować pannę młodą.- Edward mnie pocałował i wybuchły oklaski i gwizdy. Ceremonia się zakończyła. Następne było wesele i cała noc tańczenia z moim cudownym wampirzym mężem.

-------------------------------------
Jest rozdzial :D ciezko bylo dotrwac z nim do konca ale jest :D milego czytania!. :) wstawiam wam tez zdjecia sukni Belli i jej fryzury :)

ROZDZIAŁ 17 Goście

*** BELLA ***
Siedzieliśmy w salonie w ciszy. Było zbyt cicho. Nagle Edward znieruchomiał, a ze schodów zbiegła Alice i razem z moim narzeczonym powiedziała:
- Mamy niezapowiedzianych gości.- spojrzałam na nich zdziwiona i spytałam:
- Volturi?
- Nie. Ktoś milszy Bello, ale i tak niezapowiedziany...- wydawało mi się, że Edward był zdenerwowany. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Wstałam i podeszłam, żeby otworzyć. Doznałam nie małego szoku. Selena wiedziała o moim ślubie, ale nie wiedziała, że jestem w ciąży. Teraz stała przede mną razem ze swoimi rodzicami i uśmiechała się na widok mojej twarzy. Kiedy jej wzrok zjechał na mój lekko widoczny już brzuszek zdziwiła się i spojrzała na mnie pytająco. W odpowiedzi uśmiechnęłam się i powiedziałam:
- Witajcie. Miło was widzieć. Proszę, wejdźcie.- zaprosiłam ich do środka, a kiedy usiedli w salonie zapytałam:
- Przyjechaliście na uroczystość?
- Tak. Postanowiliśmy odegrać rolę Twoich rodziców, w końcu jesteś dla nas jak córka. Selena powiedziała nam o Twoim ślubie i oto jesteśmy.- uśmiechnęła się do mnie Rachel. Pokiwałam głową i spytałam:
- Dave się odnalazł?
- Niestety nie. Szukaliśmy go już wszędzie. Nigdzie go nie ma. Wiemy Isabello, co Ci zrobił i że to dla Ciebie nieprzyjemny temat więc nie mówmy o tym.- powiedział troskliwie Billy. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na schody skąd dobiegały odgłosy jakiejś cichej kłótni. Rozpromieniłam się słysząc głos Alice kłócącej się z Edwardem.
- Nie! Kategorycznie zabraniam Ci wchodzić do mojej garderoby! Nie zobaczysz sukni Belli aż do jutra! Koniec Edwardzie! Bella!- krzyknęła Alice.
- Co się tam dzieje?- spytałam wstając, ale mój ukochany znalazł się szybko obok mnie i posadził mnie spowrotem.
- Nie wstawaj. Odpoczywaj skarbie. Dzień Dobry.- przywitał się z uśmiechem z Wildami.
- Rachel, Billy to Edward Cullen, mój narzeczony i przyszły mąż. Edwardzie, to rodzice Seleny i moi najbliżsi przyjaciele po śmierci rodziców.- uśmiechnęłam się przedstawiając ich sobie. Rachel spojrzała na mnie, ale się nie odezwała, za to Selena mnie nie oszczędziła i stwierdziła:
- Jesteś w ciąży. Dlaczego mi nie powiedziałaś?
- Sama niedawno się dowiedziałam.- odparłam z uśmiechem.
- Który to tydzień?- spytała Rachel radośnie.
- Coś około 10 tygodnia.- powiedziałam cicho. Edward spojrzał na mnie i zapytał naszych gości:
- Zostaniecie u nas prawda? Słyszałem, że pobłogosławicie nasz związek, więc zostańcie w naszym domu. Mamy dość pokoi, a Carlisle i Esme bardzo się ucieszą.
- Zostaniemy.- odparła Rachel z uśmiechem.
- Billy... Ja... Miałabym do Ciebie prośbę...- powiedziałam cicho.
- Jaką Isabello?- spytał ojciec Seleny.
- Chciałabym, żebyś poprowadził mnie jutro do ołtarza. Miał to zrobić mój ojciec, ale jego już na tym świecie nie ma i pomyślałam, że może Ty jako przyjaciel mojego ojca mógłbyś poprowadzić mnie do ołtarza...- wydukałam nieśmiało. Rachel i Selena uśmiechały się do mnie troskliwie, a przyjaciel mojego nieżyjącego już ojca powiedział:
- Dobrze. Odprowadzę Cie jutro do ołtarza Isabello. Od zawsze miałem Cię za córkę, więc nie będę miał z tym problemu.- uśmiechnęłam się i podziękowałam Wildom, za to, że w ogóle przybyli do Forks na mój ślub i poszłam na górę. Gdy tylko położyłam się do łóżka od razu zasnęłam.

-------------------------------------
Oddaję w wasze dłonie kolejny rozdział mojego autorstwa. Rozpiera mnie dzisiaj wena więc być może niedługo oddam wam też rozdział ze ślubem Belli i Edwarda. Miłego czytania i do NN kochani! :)

sobota, 21 listopada 2015

ROZDZIAŁ 16 Przygotowania do ślubu

»»»MIESIĄC PÓŹNIEJ«««
*** BELLA ***
Kiedy Edward dwa tygodnie po ogłoszeniu mojej ciąży oświadczył mi się nie wiedziałam co powiedzieć, ale w końcu sie zgodziłam. Alice od razu zaczęła przygotowywać cały nasz ślub i wesele. Nie bardzo podobała mi się jej wizja, żeby zaprosić wszystkich znajomych i urządzić ogromne wesele. Wolałam zwyczajne i skromne przyjęcia. Gdybym mogła to pojechałabym do Las Vegas i tam w dżinsach wzięła ślub, ale Esme by mi tego nigdy nie wybaczyła. Siedzę więc teraz w garderobie Alice i przymierzam co raz to inną suknię ślubną wynalezioną przez chochlicę. Dla mnie  wszystkie są odrobinę zbyt krzykliwe. Chciałam mieć prostą i skromną sukienkę, ale Alice się nie zgodziła. Jej zdaniem mam wyglądać zjawiskowo. Ustąpiłam jej i już nie dyskutowałam. - Bello! Stój spokojnie!- skarciła mnie Alice.- Przecież stoję nieruchomo All.- odpowiedziałam wampirzycy i zmroziłam ją wzrokiem. Chwilę później stałam w pięknej koronkowej sukni ślubnej. Przejrzałam się w lustrze i uściskałam chochlicę. Suknia spełniła moje najśmielsze oczekiwania. Była cudowna. Lekko opierała się na moich biodrach i układała w dzwon u dołu. Sukienka godna księżniczki. 
- Dziękuję Alice. Ta jest cudowna. Zostajemy przy tej.- powiedziałam stanowczo i uśmiechnęłam się.
- Alice?! Widziałaś gdzieś Bellę?- to Edward próbował wejśc do pokoju wampirzycy.
- Edward!!! Nie wchodź tu!!! Bella jest tutaj ubrana w suknię ślubną!!! Nie wolno Ci jej zobaczyć!!!!- krzyczała Alice na miedzianowłosego.
- Ech.. No dobra. Kiedy ją wypuścisz?- spytał zrezygnowany.
- Za 15 minut będzie Twoja. Zejdź na dół Edwardzie.- spokojnie mówiła chochlica ukrywając śmiech. Zeszłam na dół już w dżinsach i koszuli i usiadłam Edwardowi na kolanach.
- Tęskniłem. Gotowa na nasz wielki dzień?- spytał z łobuzerskim uśmiechem.
- Tak, chociaż dziwnie się czuję, że to już jutro.- uśmiechnęłam się.
- Jutro już będziesz panią Cullen.- odpowiedział wtulając twarz w moje włosy.
- Kocham Cię Edwardzie.
- Ja Ciebie też Bello. Ciebie i naszą córeczkę kochanie.- rozpłynęłam się i musnęłam wargami wargi Edwarda. Było tak... Sielankowo... Zbyt cicho... Miałam wrażenie, że coś jest nie tak... Tylko nie wiedziałam jeszcze co...

piątek, 20 listopada 2015

ROZDZIAŁ 15 Ciąża

*** BELLA ***
Jestem inna niż wszystkie wampiry. Mam 3 dary zamiast jednego. Jeszcze nie chodzil taki wampir po ziemi. Postanowiliśmy z Edwardem powiedzieć rodzinie o mojej prawdopodobnej ciąży. Usiedliśmy w salonie i zwołaliśmy naradę rodzinną.
- Musimy wam coś powiedzieć.- zaczęłam.
- Bella prawdopodobnie jest ze mną w ciąży.- powiedział Edward. Carlisle spojrzał na nas i powiedział:
- Nie zabezpieczyliście się? Poza tym jak to możliwe? Wampiry nie mogą mieć dzieci. Przynajmniej nie wampirzyce. Chyba że... Bello?
- Mam dary. Jednym z nich jest zdolność zachodzenia w ciążę. Nie wiedzieliśmy, dopóki kilka dni temu nie powiedział nam tego Eleazar. Ale już było za późno...- spuściłam głowę i wpatrywałam się w podłogę.
- Ja skończyłem edukację Carlisle. Mam odłożone pieniądze. Weźmiemy ślub. Wyprowadzimy się. Zamieszkamy razem. Jakoś sobie poradzimy.- powiedział Edward przytulając mnie do siebie.
- Zabraniam wam się wyprowadzać.- powiedziała Esme stanowczo.
- To co mam zrobić? Usunąć?- spytałam rozżalona.
- Nie. Poradzimy sobie. Ze wszystkim. Niczym się nie przejmuj i nie martw.
- Ale mamo...- zaprotestowałam
- Cicho Bello. Ciąża to nie choroba. Carlisle, proszę zbadaj naszą córkę i potwierdź lub wyklucz ciążę u Belli.- zarządziła Esme. Edward chwycił mnie za rękę i poprowadził do gabinetu ojca. Carlisle wszedł zaraz za nami. Zbadał mnie i potwierdził. Byłam w drugim tygodniu ciąży. Skóra na moim brzuchu była bardzo twarda przez co nie mogliśmy zobaczyć naszego dziecka. Miałam ogromnie dziwne przeczucie, że to dziewczynka. Kiedy powiedziałam o tym Edwardowi był zszokowany.
- Jak to dziewczynka? Skąd to wiesz?
- Mam takie przeczucie. To musi być dziewczynka Edwardzie. Wybrałam dla niej imię.
- Tak? Jakie?- spytał mój ukochany.
- Renesmeé- odpowiedziałam. Edward uśmiechnął się i zapytał:
- A co jeśli jednak będzie chłopiec?
- Wtedy nazwiemy go Nathaniel.- odpowiedziałam uśmiechając się. Naszą rozmowę przerwał dzwonek mojego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz: Selena. Odebrałam i powiedziałam:
- Cześć Sel. Co tam?
- Bella! Dave zaginął.- powiedziała zdenerwowana i bliska płaczu.
- Jak to zaginął?
- Zaginął. Od prawie 3 tygodni nie ma go w domu.
- Sel...
- Co?
- On mnie pobił niecałe 3 tygodnie temu. Rządał żebym wróciła z nim do Phoenix. Kiedy powiedziałam, że jestem szczęśliwa tutaj, w Forks, z Edwardem, rzucił mną o drzewo. Więcej nic nie pamiętam.
- Jak mógł to zrobić?- niedowierzała.
- Nie wiem. Zrobił to. Wybacz Sel, ale nie mam ochoty o nim rozmawiać.
- Jasne. Dzięki Bella. Pozdrów Alice i Edwarda.
- Oczywiście. Pa Sel.
- Pa.- rozłączyłam się.
- Masz pozdrowienia od Seleny.
- Dziękuję. Nie wiedziała, że Dave Cię pobił?- spytał Edward.
- Wygląda na to, że nie.- odparłam ze smutkiem.
- Nie przejmuj się tym. Wszystko będzie dobrze. Zapomnij o nim Bello.- uspokajał mnie Edward. Przytuliłam się do niego i przymknęłam oczy. Po niedługim czasie odpłynęłam w niebyt. Obudził mnie Edward delikatnie mną potrząsając.
- Bella?!
- Tak?- spytałam sennie ziewając.
- Czy Ty właśnie spałaś?- spytał wampir.
- Tak, co w tym dziwnego?
- Jesteś wampirzycą! Nie powinnaś spać!
- Ale...- otworzyłam szeroko oczy.
- Idziemy do Carlisle'a. Natychmiast.- zakomenderował mój ukochany i zaniósł mnie do gabinetu ojca.
- Czy coś się stało?- zapytał Carlisle patrząc na nas.
- Bella właśnie sobie spała.- powiedział Edward patrząc wymownie na Carlisle'a.
- Spała? Jak to?
- Spała. Nie wiadomo dlaczego.
- Bello, jak się czujesz?- spytał Carlisle.
- Jestem taka śpiąca...- ziewnęłam zakrywając usta.
- Chodź, zmierzę Ci ciśnienie.- powiedział ojciec.
- Bello, obawiam się, że na czas ciąży stałaś się na powrót człowiekiem.- stwierdził Carlisle sprawdzając ciśnieniomierz.
- Człowiekiem? Jak to?- dziwiłam się.
- Przez 9 miesięcy będziesz człowiekiem. Będziesz jadać ludzkie jedzenie. Dobrze?- wyjaśnił mi Carlisle.
- Tak.- odparłam i wróciłam do swojego pokoju. Położyłam się i znowu odpłynęłam.

-------------------------------------
Jest kolejny rozdzial :) mam nadzieje ze wam sie podoba :) milego czytania :)

poniedziałek, 9 listopada 2015

ROZDZIAŁ 14 Dary

*** BELLA ***
Minęło kilka dni od mojej przemiany. Edward wciąż zastanawiał się dlaczego nie może czytać w moich myślach. Carlisle miał pewną teorię, ale postanowił przedyskutować ją z Eleazarem z Denali. Po kolejnych kilku dniach coś zaczęło się ze mną dziać. Od rana czułam się dziwnie nieswojo i dręczyły mnie mdłości. Kiedy przyjechał Eleazar z Carmen- Ci dwoje nigdy się nie rozstawali prawie tak jak Carlisle i Esme- natychmiast do mnie podeszli.
- Witajcie.- uśmiechnęłam się do nich i przytuliłam Carmen.
- Witaj Isabello. Nieśmiertelność Ci służy. Wyglądasz olśniewająco.- powiedziała z uśmiechem Denalka.
- Miło mi to słyszeć Carmen. Ty także wyglądasz przepięknie.- uśmiechnęłam się szerzej.
- Bello...- zaczął Eleazar.
- Tak Eleazarze?- spytałam z uśmiechem.
- Jesteś niesamowita.
- Niesamowita? Dlaczego?
- Nie masz jednego daru. Masz ich kilka.- odrzekł brunet.
- Jak to?
- Możesz pożyczyć dar od dowolnej osoby. To jeden z Twoich darów. Kolejny to tarcza mentalna i fizyczna. I ostatni z nich to zdolność zachodzenia w ciążę. Jesteś bardziej niesamowita niż myślałem. Tylko jedna wampirzyca na 1000 posiada zdolność zachodzenia w ciążę. Jesteś wyjąkowa w każdym calu.- uśmiechnął się do mnie i położył dłoń na moim brzuchu. Z początku nie zrozumiałam o co mu chodzi, ale zaraz potem zorientowałam się, że Eleazar musiał wyczuć to, że być może jestem w ciąży. Stałam jak wryta i patrzyłam na Denalczyka szeroko otwartymi oczami.
- Ale... To przecież nie możliwe!- wykrzyknęłam i zawołałam:
- Edward!
- Tak kochanie?
- Prawdopodobnie jestem z Tobą w ciąży.- powiedziałam.
- Co? Jak to? Wampiry nie mogą mieć dzieci. Bello, wygadujesz głupoty. Jestem wampirem. Ty jesteś wampirzycą. Bello, nie jesteś w ciąży. To jest niemożliwe.
- Edwaedzie, Bella ma dary. Jednym z tych darów jest zdolność do zachodzenia w ciążę.- wyjaśnia Eleazar mojemu ukochanemu.
- Przecież to niemożliwe!- krzyczy Edward i wybiega z domu. Wzdycham i podchodzę do fotela, na którym siadam.
- To dlatego mam mdłości i dziwnie się czuję...
- Tak, Bello. Gratulujemy. Na nas już czas. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia.- Denalczycy opuszczają nasz dom, a ja siedzę i powoli się załamuję.

*** EDWARD ***
Kiedy Bella powiedziała, że jest w ciąży wybiegłem z domu. Nie miałem ochoty wracać ale musiałem wrócić. Nie mogłem zostawić Belli samej. Moja ukochana w ciąży! To niedorzeczne! Wampiry nie mogą mieć dzieci! Byłem wstrząśnięty. Moja Bella jest wyjątkowa. Muszę ją chronić. Ją i nasze dziecko. Wróciłem do domu. Bella nikomu nie powiedziała, że jest w ciąży. Zdjęła swoją tarczę i mi to pokazała. Kiwnąłem głową i objąłem ją.
- Wszystko będzie dobrze.- szepnąłem.
- Oby Edwardzie.- odparła.

niedziela, 8 listopada 2015

ROZDZIAŁ 13 Ile można czekać?

*** EDWARD ***
Mijał kolejny dzień czekania aż Bella się obudzi. Powoli miałem dość. Zaczynałem już tracić nadzieję na to, że w ogóle się obudzi. Siedziałem przy mojej ukochanej i spytałem ojca:
- Ile można czekać? Ona już dawno powinna się obudzić. Carlisle, zrób coś. Błagam Cię. Nie mogę jej stracić. Błagam...- ojciec uciszył mnie gestem i powiedział:
- Wsłuchaj się w jej serce. Słyszysz?- serce Belli gwałtownie zwalniało, aż w końcu zatrzymało się. Wtedy do pokoju weszła Alice i powiedziała:
- Już niedługo.- patrzyłem teraz na Bellę. Byłem przekonany, że za chwilę się obudzi. Czekaliśmy. Po godzinie moja Bella otworzyła oczy. Rozejrzała się wokół i zatrzymała się na mnie. Padła mi w objęcia i zaczęła mnie całować. Odsunąłem się od niej nieznacznie i powiedziałem:
- Witaj Bello.
- Witaj Edwardzie. Możesz mi wyjaśnić co się stało?
- Bello. Ktoś Cię skrzywdził gdy biegałaś w lesie. I...
- Dave.- przerwała mi.
- Co skarbie?
- Dave. To był Dave Edwardzie. Mój były chłopak. Brat Seleny.- powiedziała Bella patrząc w okno.
- Czego chciał od Ciebie?
- Chciał żebym wróciła do Phoenix. Chciał żebym wróciła do niego. A kiedy powiedziałam, że ja mam dom tutaj rzucił mną o drzewo. Potem już nic nie pamiętam.- wtuliła się we mnie.
- Bello, czy Ty wiesz, że teraz jesteś wampirem? Miałaś zbyt duże obrażenia i przemieniłem Cię. Jesteś zła?
- Nie. Kocham Cię Edwardzie.
- Ja Ciebie też Bello. Może małe polowanie?
- Jasne.- odparła z uśmiechem. Wyskoczyliśmy przez okno i pognaliśmy w las.

-------------------------------------
Jest kolejny rozdział :) Bella jako wampir :) co wy na to? Jak wam sie podoba rozdział? :)
Komentujcie i miłego czytania :)
Czytasz=komentujesz :)