niedziela, 8 listopada 2015

RODZIAŁ 12 Carlisle, co z nią?

*** EDWARD ***

Siedziałem z Emmettem i Jasperem w salonie i oglądałem jakiś mecz, bo Bella chciała być sama i poszła pobiegać. Nie kazałem jej się oddalać za bardzo. Wiedziała też doskonale gdzie ktoś może zrobić jej krzywdę. Właśnie zaczynała się jakaś akcja w meczu, kiedy schodząca ze schodów Alice doznała wizji na temat mojej ukochanej Belli: Bella sama w środku lasu. Biega. Nagle jakiś mężczyzna chwyta ją z zaskoczenia. Wyrywa mu się, szarpie. Nie udaje się jej. Mężczyzna zabiera ją w nieznane. Wizja się kończy, a ja dobiegam do Alice i krzyczę:
- Alice! Gdzie? Kiedy?
- W środku lasu. Tu niedaleko. Teraz. Edwardzie pospiesz się, jej może się coś stać.- odpowiedziała moja siostra, ale już jej nie słuchałem. Wybiegłem z domu jak najszybciej i pognałem w stronę, gdzie rzekomo miała być Bella.

*** BELLA ***
Biegałam spokojnie po lesie i myślałam o moim życiu. Kiedyś zostanę wampirem tak jak Edward i wszyscy Cullenowie. Nagle usłyszałam za sobą kroki. Byłam pewna, że Edward mnie nie posłuchał i śledził mnie, więc powiedziałam:
- Edwardzie, mówiłam Ci, żebyś został w domu.
- Ale ja nie mam na imię Edward Isabello.- usłyszałam za sobą głos mojego byłego. Przestraszyłam się. Co on tu robi? Po co przyjechał? Myśli kłębiły mi się w głowie.
- Przyjachałem, żeby Cię przekonać do powrotu do domu.- powiedział Dave obejmując mnie brutalnie w talii.
- Ja jestem w domu.- odparłam spokojnie.
- Isabello, nie udawaj. Mnie nie oszukasz. Wiem, że za mną tęsknisz, a ten cały Edek nie jest nam potrzebny do szczęścia.- byłam zdziwiona. Zaczęłam sie wyrywać, ale mocno mnie trzymał. Szarpałam się z nim i krzyknęłam:
- Edward Ci tego nie daruje! Puść mnie!
- Och Issi Issi... Edward Ci nie pomoże.- zaśmiał się i rzucił mną o najbliższe drzewo. Dalej była już tylko ciemność...

*** EDWARD ***
Szukałem Belli po całym lesie. W końcu ją znalazłem. Leżała bezwładnie na plecach pod drzewem. Krwawiła. Nie wiedziałem kto jej to zrobił, ale wiedziałem, że muszę jak najszybciej zanieść ją do Carlisle'a. Wziąłem moją ukochaną na ręcę i pobiegłem przez las. Wpadłem do domu i cicho spytałem:
- Gdzie Carlisle?
- W gabinecie.- odpowiedziała Esme. Pognałem do jego gabinetu. Położyłem Bellę na kozetce i stałem z boku patrząc jak mój ojciec opatruje jej rany. Chwilę potem spytałem:
- Carlisle, co z nią?
- Obawiam się, Edwardzie, że konieczna będzie przemiana. Bella jako człowiek z tego nie wyjdzie napewno. Ma duży uraz głowy i złamane wszystkie żebra. Tylko przemiana może jej pomóc.- odparł mój ojciec spokojnie.
- Dobrze. Zrobię to. Kiedy?
- Jak najszybciej Edwardzie. Z każdą minutą ona umiera.- popatrzyłem na moją kruchą istotkę i wgryzłem się w jej szyję wstrzykując jad. Carlisle odciągnął mnie od Belli i czekaliśmy...

-------------------------------------
Tak jak obiecałam jest i rozdział :) miłego czytania :)
Czytasz=komentujesz :)

sobota, 7 listopada 2015

ROZDZIAŁ 11 Co? Nie wybrała nas? Jak to?

***DAVE***
Selena wróciła z weekendu u Belli i rodzicom opowiadała jaka to nasza Issa jest szczęśliwa... Miałem tego dość. Czekaliśmy na tą całą Emmę z Pogotowia Opiekuńczego. Żałowałem teraz, że nie ma przy mnie Belli, no ale sam się jej pozbyłem... Siedząc u siebie w pokoju usłyszałem dzwonek do drzwi. Zszedłem na dół i zobaczyłem panią Emmę z uśmiechem na twarzy. Byłem pewien, że ma dla nas dobre wiadomości. Myliłem się.
- Witajcie.-uśmiechnęła się i weszła.
- Jak się mają sprawy z Isabellą?- spytałem niecierpliwie. Matka zgromiła mnie wzrokiem.
- U państwa Cullen jest jej bardzo dobrze. Nie wyraziła chęci powrotu do starych korzeni. Isabella chce rozpocząć nowe życie nie wracając do przeszłości. W domu państwa Cullen nie stwierdziłam żadnego niebezpieczeństwa i żadnych nieprawidłowości. Myślę, że Isabella będzie tam szczęśliwa. Przykro mi bardzo, że panna Swan nie wybrała państwa rodziny. Z mojej strony to już wszystko. Czy mają państwo jakieś pytania?
- Nie. Dziękujemy za informacje. Dowidzenia- odpowiedział mój ojciec i wyprowadził kobietę.
- Co? Nie wybrała nas? Jak to?- pytałem matkę będąc coraz bardziej załamanym..
- Jest szczęśliwa. Dave uszanuj to.-odpowiedziała Selena kładąc mi dłoń na ramieniu.
- Ona miała być szczęśliwa ze mną!-krzyknąłem i wyszedłem z salonu. W swoim pokoju zacząłem układać plan. Postanowiłem, że pojadę do Forks i przekonam ją do powrotu do mnie. Jeśli nie po dobroci to użyje siły. Jak postanowiłem tak też zrobiłem. Żałowałem, że ją zraniłem. Żałowałem, że ją zabiłem. Szybko uciekłem. Do domu nie wróciłem...
-------------------------------------
Jest rozdział :) miłego czytania kochani :) kolejny rozmiar jutro :)

niedziela, 1 listopada 2015

ROZDZIAŁ 10 Przyjazd Seleny i jej wizyta

Nadszedł wreszcie piątek. O 16 miałam z Edwardem jechać na lotnisko po Selene. Przez cały tydzień przygotowywaliśmy się na dobre przyjęcie mojej przyjaciółki. O 15 wyjechaliśmy z Edwardem z domu i pojechaliśmy do Seattle. W tłumie podróżujących szybko wypatrzyłam przyjaciółkę i pomachałam do niej. Podbiegła do mnie i uściskała mnie.
- Cześć Sel! Miło Cię znowu widzieć! Jej tak się cieszę, że przyjechałaś! Chodź, jedziemy do domu.- uśmiechnęłam się do niej i zabrałam od niej torbę. Podszedł Edward.
- Pozwól kochanie, że Cię wyręcze i zaniosę to do auta.- powiedział z łobuzerskim uśmiechem.
- Selena, to jest mój chłopak Edward Cullen, kochanie, to jest Selena Wild moja przyjaciółka.- przedstawiłam ich sobie uśmiechając się.
- Miło Cię poznać Edwardzie.- odparła z uśmiechem Selena.
- Mnie Ciebie również Seleno.- uścisnęli sobie dłonie i ruszyliśmy do auta. Gdy w końcu dojechaliśmy do domu Selena była bardzo zmęczona. Zjadłyśmy kolację, a potem pokazałam jej pokój. Na koniec przedstawiłam jej całą rodzinę.
- To jest Carlisle, mój ojciec zastępczy, a to Esme, moja mama, to Alice i Rose, a ten osiłek i blondyn obok niego to Emmett i Jasper. Edwarda już znasz.- uśmiechnęłam się i spytałam:
- Zmęczona?
- Bardzo. Myślisz, że jutro będziemy mogły cały dzień przegadać?- spytała z nadzieją.
- Oczywiście. Chodźmy już spać. Dobranoc Mamo, dobranoc Tato.- powiedzialam i pociągnęłam Selene za sobą na górę. Ona poszła do.swojego pokoju, a ja do.swojego. Było oczywistym, że u mojego boku od razu pojawił się Edward. Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. Następnego dnia rozmawiałam z Selena. Niczego dziwnego nie zauważyła na szczęście. Szybko minął ten weekend. W niedzielę odwieźliśmy Selene na lotnisko i wróciliśmy do domu. Cieszyłam się, że ją widziałam. Wiedziałam też, że już jej nie zobaczę nigdy więcej ze względu na jej bezpieczeństwo.

------------------------------------
Tak jak obiecalam jest rozdział 10 :) chciałam też powiedzieć że założyłam bloga z inna historia :) też o zmierzchu :) ---> http://zmierzch-nieco-inaczej.blogspot.com/
Zapraszam :)

ROZDZIAŁ 9 Zawirowania...

Po powrocie z pikniku noc spędziłam z Edwardem. Mój ukochany oczywiście musiał się kontrolować, żeby mnie przypadkiem nie zabić. Tego dnia mieliśmy po raz pierwszy iść do szkoły. Obudziłam się niedługo przed 6 rano w objęciach Edwarda. Ostrożnie chciałam wstać nie budząc go, ale gdy tylko się poruszyłam miedzianowłosy natychmiast przyciągnął mnie do siebie i wymruczał:
- Dokąd to księżniczko?
- Do łazienki kochanie.- odparłam próbując wyjść z łóżka.
- Nie ma mowy. Wracaj tu...- po chwili szamotania się Edward rzucił się na mnie i zaczął namiętnie całować. Usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Szybko się uspokoiliśmy i powiedzieliśmy:
- Proszę!- do pokoju wpadł Emmett i powiedział:
- Esme prosi żebyście zeszli, bo musimy porozmawiać o szkole. Swoją droga, ciekaw jestem czy Carlisle wie, że spaliście razem...- zamyślił się Misiek po czym zaśmiał się.
- Emmett! Wyjdź!- rzuciłam w niego poduszką, ale zdążył zamknąć drzwi. Wstałam i ruszyłam pod prysznic. Potem zeszłam na dół do salonu i usiadłam Edwardowi na kolanach.
- Carlisle, o co chodzi?- spytałam przybranego ojca.
- Bello, będziesz udawać daleką kuzynkę Rosie i Jaspera. Twoi rodzice zginęli w wypadku i nasza rodzina przyjęła Cię do siebie. Rozumiesz?- tłumaczył ojciec.
- Tak.- potwierdziłam.
- Świetnie. Możecie już jechać do szkoły.- odparł wstając. Pojechaliśmy do szkoły. Oczywiście byłam w centrum zainteresowania... Edward objął mnie ramieniem i ruszyliśmy w kierunku szkoły. Podczas lunchu jak zwykle moje rodzeństwo nic nie jadło, ale ja byłam zbyt głodna. Zaczęłam jeść, co spotkało się z ogromnym zdziwieniem społeczności szkolnej. Wszyscy obserwowali nasz stolik. Po lekcjach spokojnie wróciliśmy do domu. Zadzwonił mój telefon. Odebrałam.
- Cześć Bella!- zawołała wesoło Sel.
- Cześć Sel! Co tam?- spytałam radośnie.
- Tak sobie pomyślałam, może mogłabym do Ciebie przyjechać na weekend?
- Wiesz Sel... Muszę porozmawiać o tym z Carlisle'em. Oddzwonię dobrze?
- Jasne! Do usłyszenia!- rozłączyła się. Rodzina patrzyła na mnie pytająco.
- Tato?- spytałam przybranego ojca.
- Tak?- odparł z troską.
- Selena Wild, moja przyjaciółka z Phoenix chciałaby przyjechać  na weekend. Co Ty na to?- wydusiłam.
- Nie powinniśmy wprowadzać śmiertelników w nasze kręgi... Ty jesteś wyjątkiem, bo staniesz się jedną z nas. Może niech przyjedzie, ale potem powiesz jej, że wyjeżdżamy gdzieś daleko. I zmienisz numer telefonu. Nie możemy narażać się Volturim. Rozumiesz Bello?- spytał z powagą mój ojciec.
- Tak. Zaraz do niej zadzwonię. Mogę iść na górę?- spytałam cicho.
-Tak. Możesz iść.- pobiegłam do swojego pokoju i zadzwoniłam do Seleny.
- Cześć Sel, to ja.- uśmiechnęłam się.
- No cześć. I jak? Mogę przyjechać?- spytała niecierpliwie.
- Tak. Ale w tym tygodniu. Za tydzień wyjeżdżamy gdzieś na drugi koniec świata... Carlisle dostał nową ofertę pracy. Sama wiesz jak to jest... W końcu ja też się z rodzicami dużo przeprowadzałam. To co? W piątek na lotnisku w Seattle? Przyjadę po Ciebie z Edwardem dobrze?- gadałam jak najęta.
- Tak. Okej. To do piątku!- wykrzyknęła Selena i rozłączyła się.

------------------------------------
Jest kolejny rozdział :) dziękuję za ponad 200 wyświetleń!! :) jesteście wspaniali! Bardzo się ciesze ze ktoś to jednak czyta i nie pisze na marne :) mam dzisiaj wene, więc za chwilę powinien być następny rozdział :) Dziękuję Wice Malik, za to, że mnie wspiera i nie pozwala mi się poddać! :) dzięki Wielkie! Jesteś naprawdę Wielka Wika! :)

środa, 14 października 2015

ROZDZIAŁ 8 Wizyta i piknik

Następnego dnia w domu trwały przygotowania do przyjazdu Emmy. Po obiedzie usłyszałam trzaśnięcie drzwiami na zewnątrz. Szybko usadowiłam się na kanapie obok Edwarda i Alice, Carlisle poszedł otworzyć.
- Witaj Carlisle. Czy coś się zmieniło wobec waszej decyzji?- spytała kobieta na wejściu.
- Nie. Nadal pragniemy mieć Bellę, to znaczy Isabellę w rodzinie.- odparł ojciec z dumą. Nie wiedziałam z czego był taki dumny.
- Szkoda... Czeka na nią także inna rodzina, ale może najpierw poznam jej zdanie i warunki w jakich żyje.- powiedziała radośnie.
- Zapraszam wobec tego do salonu.- odparł Carlisle prowadząc kobietę ku nam. Gdy weszła skierowała się prosto do mnie i powiedziała:
- Nazywam się Emma Grand, jestem z Pogotowia Opiekuńczego. Pamiętasz mnie Isabello?
- Tak. Pamiętam.- odpowiedziałam pewnym głosem.
- Świetnie. Pokażesz mi zatem jak mieszkasz?- kiwnęłam głową i wstałam. Oprowadziłam ją po domu tłumacząc co gdzie jest. Doszłyśmy do mojego pokoju i tam zaczęła mnie wypytywać:
- Więc, Isabello, jak Ci się mieszka z Cullenami?
- Są naprawdę mili. Ich dzieci też. Bardzo ich polubiłam. Wszyscy są tacy radośni i bardzo mi pomagają.- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Powiedz mi Isabello, czy dzieje Ci się tutaj krzywda? Ktoś Cię wyzywa? Molestuje?
- Nie. Nikt nie robi mi nic złego. Cullenowie są naprawdę świetną rodziną. Bardzo się do nich przywiązałam.
- Rozumiem. A warunki mieszkaniowe? Odpowiadają Ci?
- Tak. Bardzo mi odpowiadają. Dużo tu przestrzeni.
- Dobrze. Czy chcesz zostać z Cullenami, czy wolisz przenieść się do innej rodziny, która na Ciebie czeka?
- Bardzo chciałabym zostać z Cullenami. Pani Emmo, czy może mi pani powiedzieć co to za rodzina?
- Rachel i Billy Wild.- powiedziała.
- Naprawdę?- zapytałam zszokowana.
- Tak. Naprawdę. Złożyli pozew całkiem niedawno. W piśmie napisali tylko, że ze względu na długoletnią znajomość z Tobą i Twoimi rodzicami lepiej będzie jak wrócisz do starego środowiska.
- Ale ja nie chce nigdzie wyjeżdżać. Chce zostać z Cullenami.
- Dobrze. To wszystko. Do widzenia Isabello.
- Do widzenia.- kiedy wyszła do pokoju wślizgnął się Edward i zapytał:
- Kochanie, wszystko dobrze?
- Tak.- uśmiechnęłam się.- Chodźmy na dół.- chwyciłam go za rękę i ruszyłam schodami.
- Dziękuję Carlisle, że zajęliście się tą małą. Stan jej i warunków w jakich mieszka jest lepszy niż się spodziewałam. Zostaje ona z wami, Za rok osiągnie namiastkę pełnoletności. Myślę, że będziecie mogli dać jej wolną rękę w kwestii mieszkania, jeśli oczywiście będzie chciała. Z mojej strony to wszystko. Do widzenia.
- Do widzenia.- odpowiedział ojciec i zamknął za nią drzwi.
- Bella zostaje z nami!- wykrzyknął Emmett i porwał mnie w objęcia.
- Emmett puszczaj mnie! Bo zmienię zdanie i się wyprowadzę!- zagroziłam.
- Kochanie, nie denerwuj się. Już dobrze. Najważniejsze, że zostajesz z nami.
- Tak, masz rację Edwardzie. Hej! Co powiecie na piknik?- spytałam.
- Jasne! Świetny pomysł Bello!- wykrzyknęła Alice. Po kilku minutach wyruszyliśmy na piknik.

------------------------------------
Rozdział 8 :) milego czytania! :)

piątek, 9 października 2015

ROZDZIAŁ 7 Dobre wieści

Po powrocie rodziny postanowiliśmy z Edwardem powiedzieć im co nas łączy. Było mi ciężko. Musiałam też zadzwonić do Seleny, bo miałam od niej masę maili, na które jednak nie odpisałam. Cullenowie wrócili późnym popołudniem i rozsiedli się w salonie. Stanęłam z Edwardem na środku salonu i powiedzialam:
- Musimy wam coś powiedzieć...
- Coś się stało Bello?- spytała troskliwie mama.
- Nie, nic tylko...
- Ja i Bella jesteśmy ze sobą. Kochamy się.- wszedł mi w słowo Edward.
- Wspaniale! Gratuluję! Wiedziałam, że tak będzie!- krzyczała radośnie Alice. Carlisle skinął nam głową, że przyjął to do wiadomości. Atmosfera zrobiła się dość gęsta więc postanowiłam zapytać:
- Carlisle, kiedy wracamy do szkoły?
- Za parę tygodni Isabello. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Jutro będziemy mieli gościa. Człowieka.
- Kogo?- spytałam ciekawa.
- Emma Grand z Pogotowia Opiekuńczego przyjedzie zapytać jak się u nas czujesz i obejrzy warunki mieszkaniowe.
- To konieczne?
- Niestety tak. Chciałbym żebyście wtedy wszyscy byli w domu. Jasne?
- Oczywiście tato.- powiedzieliśmy chórem.
- Edwardzie, Bello, chciałbym z wami porozmawiać. Przejdźmy do mojego gabinetu.- poszliśmy za ojcem i usiedliśmy w jego gabinecie.
- Edwardzie, chciałbym wiedzieć, od jak dawna Ty i Bella jesteście parą?
- Właściwie to od niedawna.- odpowiedziałam.
- Od tygodnia.- potwierdził Edward.
- Dobrze. Mam nadzieję, że podczas naszej nieobecności nie zrobiliście nic głupiego?
- Nie.- odpowiedzieliśmy razem.
- To dobrze. Idźcie się przygotować. Edwardzie, musisz iść na polowanie.
- Dobrze ojcze.- odpowiedział miedzianowłosy po czym wyszliśmy z gabinetu. Edward poszedł na polowanie, a ja udałam się do swojego pokoju i wybrałam numer Seleny.
- Halo?
- Cześć Sel! To ja, Isa.- powiedziałam wesoło.
- Cześć. Zapomniałaś już o swojej najlepszej przyjaciółce?
- Nie. Miałam ostatnio dużo na głowie. Ogólnie dużo się działo i niestety nie mogłam zadzwonić. Przepraszam.- tłumaczyłam się jej.
- No dobra. Opowiadaj. Co się takiego działo?
- Sel, zakochałam się.- powiedziałam z powagą i czekałam na jej reakcję.
-Jak to? W kim...? Chyba nie mowisz poważnie...
- Jak najbardziej poważnie. Zakochałam się.
- Czekaj, czekaj... W tym całym Edwardzie?
- Mhm...- cicho potwierdziłam.
- Jezu... Dziewczyno...! Przecież to Twój brat!
- Przyrodni. Nie łączą nas więzy krwi, więc nie robimy nic złego.
- Zwariowałaś... A co jeśli on Cię skrzywdzi? Jak chcesz potem żyć z nim pod jednym dachem?
- Nie skrzywdzi mnie. On jest inny.
- Inny? A co wilkołakiem jest? Daj spokój Issa, wszyscy faceci są tacy sami, a wilkołaki i stwory z legend nie istnieją.- tłumaczyła mi.
- Oh Sel... Gdybyś tylko wiedziała jaki on jest cudowny i przystojny i kochany...
- Iss? Muszę kończyć. Przepraszam. Dave coś chce. Zadzwoń jeszcze kiedyś. Papa.
- Jasne, pa...- rozłączyłam się i położyłam na łóżku. Po paru minutach już spałam. Obudził mnie po paru godzinach Edward kładąc się koło mnie.
- Wróciłeś?- spytałam sennie.
- Tak skarbie. Już jestem. Śpij sobie.- pocałował mnie w czoło i dalej zasnęłam.

------------------------------------
Jest rozdział :) zdecydowalam ze będę prowadzic dwa blogi z dwiema historiami :) w następnym rozdziale będzie wizyta pani z Pogotowia Opiekuńczego :) milego czytania i do NN! :)

INFORMACJA

Cześć kochani. Nie wiem czy ktoś jeszcze to w ogóle czyta.. Komentarzy mało.. Wyświetlen też... Nie wiem czy mam pisać dalej.. Mam rozdział napisany.. Ale nie wiem czy go dodać.. Nie mam też weny na kolejne rozdziały tego opowiadania... Zaczęłam pisać drugie opowiadanie.. Ale też nie wiem kiedy dodam to opowiadanie.. No i nie wiem czy zakładać nowego bloga z tamtym opowiadaniem skoro tutaj mam mało komentarzy i nikt tego nie czyta... :-(