niedziela, 1 listopada 2015

ROZDZIAŁ 10 Przyjazd Seleny i jej wizyta

Nadszedł wreszcie piątek. O 16 miałam z Edwardem jechać na lotnisko po Selene. Przez cały tydzień przygotowywaliśmy się na dobre przyjęcie mojej przyjaciółki. O 15 wyjechaliśmy z Edwardem z domu i pojechaliśmy do Seattle. W tłumie podróżujących szybko wypatrzyłam przyjaciółkę i pomachałam do niej. Podbiegła do mnie i uściskała mnie.
- Cześć Sel! Miło Cię znowu widzieć! Jej tak się cieszę, że przyjechałaś! Chodź, jedziemy do domu.- uśmiechnęłam się do niej i zabrałam od niej torbę. Podszedł Edward.
- Pozwól kochanie, że Cię wyręcze i zaniosę to do auta.- powiedział z łobuzerskim uśmiechem.
- Selena, to jest mój chłopak Edward Cullen, kochanie, to jest Selena Wild moja przyjaciółka.- przedstawiłam ich sobie uśmiechając się.
- Miło Cię poznać Edwardzie.- odparła z uśmiechem Selena.
- Mnie Ciebie również Seleno.- uścisnęli sobie dłonie i ruszyliśmy do auta. Gdy w końcu dojechaliśmy do domu Selena była bardzo zmęczona. Zjadłyśmy kolację, a potem pokazałam jej pokój. Na koniec przedstawiłam jej całą rodzinę.
- To jest Carlisle, mój ojciec zastępczy, a to Esme, moja mama, to Alice i Rose, a ten osiłek i blondyn obok niego to Emmett i Jasper. Edwarda już znasz.- uśmiechnęłam się i spytałam:
- Zmęczona?
- Bardzo. Myślisz, że jutro będziemy mogły cały dzień przegadać?- spytała z nadzieją.
- Oczywiście. Chodźmy już spać. Dobranoc Mamo, dobranoc Tato.- powiedzialam i pociągnęłam Selene za sobą na górę. Ona poszła do.swojego pokoju, a ja do.swojego. Było oczywistym, że u mojego boku od razu pojawił się Edward. Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. Następnego dnia rozmawiałam z Selena. Niczego dziwnego nie zauważyła na szczęście. Szybko minął ten weekend. W niedzielę odwieźliśmy Selene na lotnisko i wróciliśmy do domu. Cieszyłam się, że ją widziałam. Wiedziałam też, że już jej nie zobaczę nigdy więcej ze względu na jej bezpieczeństwo.

------------------------------------
Tak jak obiecalam jest rozdział 10 :) chciałam też powiedzieć że założyłam bloga z inna historia :) też o zmierzchu :) ---> http://zmierzch-nieco-inaczej.blogspot.com/
Zapraszam :)

ROZDZIAŁ 9 Zawirowania...

Po powrocie z pikniku noc spędziłam z Edwardem. Mój ukochany oczywiście musiał się kontrolować, żeby mnie przypadkiem nie zabić. Tego dnia mieliśmy po raz pierwszy iść do szkoły. Obudziłam się niedługo przed 6 rano w objęciach Edwarda. Ostrożnie chciałam wstać nie budząc go, ale gdy tylko się poruszyłam miedzianowłosy natychmiast przyciągnął mnie do siebie i wymruczał:
- Dokąd to księżniczko?
- Do łazienki kochanie.- odparłam próbując wyjść z łóżka.
- Nie ma mowy. Wracaj tu...- po chwili szamotania się Edward rzucił się na mnie i zaczął namiętnie całować. Usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Szybko się uspokoiliśmy i powiedzieliśmy:
- Proszę!- do pokoju wpadł Emmett i powiedział:
- Esme prosi żebyście zeszli, bo musimy porozmawiać o szkole. Swoją droga, ciekaw jestem czy Carlisle wie, że spaliście razem...- zamyślił się Misiek po czym zaśmiał się.
- Emmett! Wyjdź!- rzuciłam w niego poduszką, ale zdążył zamknąć drzwi. Wstałam i ruszyłam pod prysznic. Potem zeszłam na dół do salonu i usiadłam Edwardowi na kolanach.
- Carlisle, o co chodzi?- spytałam przybranego ojca.
- Bello, będziesz udawać daleką kuzynkę Rosie i Jaspera. Twoi rodzice zginęli w wypadku i nasza rodzina przyjęła Cię do siebie. Rozumiesz?- tłumaczył ojciec.
- Tak.- potwierdziłam.
- Świetnie. Możecie już jechać do szkoły.- odparł wstając. Pojechaliśmy do szkoły. Oczywiście byłam w centrum zainteresowania... Edward objął mnie ramieniem i ruszyliśmy w kierunku szkoły. Podczas lunchu jak zwykle moje rodzeństwo nic nie jadło, ale ja byłam zbyt głodna. Zaczęłam jeść, co spotkało się z ogromnym zdziwieniem społeczności szkolnej. Wszyscy obserwowali nasz stolik. Po lekcjach spokojnie wróciliśmy do domu. Zadzwonił mój telefon. Odebrałam.
- Cześć Bella!- zawołała wesoło Sel.
- Cześć Sel! Co tam?- spytałam radośnie.
- Tak sobie pomyślałam, może mogłabym do Ciebie przyjechać na weekend?
- Wiesz Sel... Muszę porozmawiać o tym z Carlisle'em. Oddzwonię dobrze?
- Jasne! Do usłyszenia!- rozłączyła się. Rodzina patrzyła na mnie pytająco.
- Tato?- spytałam przybranego ojca.
- Tak?- odparł z troską.
- Selena Wild, moja przyjaciółka z Phoenix chciałaby przyjechać  na weekend. Co Ty na to?- wydusiłam.
- Nie powinniśmy wprowadzać śmiertelników w nasze kręgi... Ty jesteś wyjątkiem, bo staniesz się jedną z nas. Może niech przyjedzie, ale potem powiesz jej, że wyjeżdżamy gdzieś daleko. I zmienisz numer telefonu. Nie możemy narażać się Volturim. Rozumiesz Bello?- spytał z powagą mój ojciec.
- Tak. Zaraz do niej zadzwonię. Mogę iść na górę?- spytałam cicho.
-Tak. Możesz iść.- pobiegłam do swojego pokoju i zadzwoniłam do Seleny.
- Cześć Sel, to ja.- uśmiechnęłam się.
- No cześć. I jak? Mogę przyjechać?- spytała niecierpliwie.
- Tak. Ale w tym tygodniu. Za tydzień wyjeżdżamy gdzieś na drugi koniec świata... Carlisle dostał nową ofertę pracy. Sama wiesz jak to jest... W końcu ja też się z rodzicami dużo przeprowadzałam. To co? W piątek na lotnisku w Seattle? Przyjadę po Ciebie z Edwardem dobrze?- gadałam jak najęta.
- Tak. Okej. To do piątku!- wykrzyknęła Selena i rozłączyła się.

------------------------------------
Jest kolejny rozdział :) dziękuję za ponad 200 wyświetleń!! :) jesteście wspaniali! Bardzo się ciesze ze ktoś to jednak czyta i nie pisze na marne :) mam dzisiaj wene, więc za chwilę powinien być następny rozdział :) Dziękuję Wice Malik, za to, że mnie wspiera i nie pozwala mi się poddać! :) dzięki Wielkie! Jesteś naprawdę Wielka Wika! :)

środa, 14 października 2015

ROZDZIAŁ 8 Wizyta i piknik

Następnego dnia w domu trwały przygotowania do przyjazdu Emmy. Po obiedzie usłyszałam trzaśnięcie drzwiami na zewnątrz. Szybko usadowiłam się na kanapie obok Edwarda i Alice, Carlisle poszedł otworzyć.
- Witaj Carlisle. Czy coś się zmieniło wobec waszej decyzji?- spytała kobieta na wejściu.
- Nie. Nadal pragniemy mieć Bellę, to znaczy Isabellę w rodzinie.- odparł ojciec z dumą. Nie wiedziałam z czego był taki dumny.
- Szkoda... Czeka na nią także inna rodzina, ale może najpierw poznam jej zdanie i warunki w jakich żyje.- powiedziała radośnie.
- Zapraszam wobec tego do salonu.- odparł Carlisle prowadząc kobietę ku nam. Gdy weszła skierowała się prosto do mnie i powiedziała:
- Nazywam się Emma Grand, jestem z Pogotowia Opiekuńczego. Pamiętasz mnie Isabello?
- Tak. Pamiętam.- odpowiedziałam pewnym głosem.
- Świetnie. Pokażesz mi zatem jak mieszkasz?- kiwnęłam głową i wstałam. Oprowadziłam ją po domu tłumacząc co gdzie jest. Doszłyśmy do mojego pokoju i tam zaczęła mnie wypytywać:
- Więc, Isabello, jak Ci się mieszka z Cullenami?
- Są naprawdę mili. Ich dzieci też. Bardzo ich polubiłam. Wszyscy są tacy radośni i bardzo mi pomagają.- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Powiedz mi Isabello, czy dzieje Ci się tutaj krzywda? Ktoś Cię wyzywa? Molestuje?
- Nie. Nikt nie robi mi nic złego. Cullenowie są naprawdę świetną rodziną. Bardzo się do nich przywiązałam.
- Rozumiem. A warunki mieszkaniowe? Odpowiadają Ci?
- Tak. Bardzo mi odpowiadają. Dużo tu przestrzeni.
- Dobrze. Czy chcesz zostać z Cullenami, czy wolisz przenieść się do innej rodziny, która na Ciebie czeka?
- Bardzo chciałabym zostać z Cullenami. Pani Emmo, czy może mi pani powiedzieć co to za rodzina?
- Rachel i Billy Wild.- powiedziała.
- Naprawdę?- zapytałam zszokowana.
- Tak. Naprawdę. Złożyli pozew całkiem niedawno. W piśmie napisali tylko, że ze względu na długoletnią znajomość z Tobą i Twoimi rodzicami lepiej będzie jak wrócisz do starego środowiska.
- Ale ja nie chce nigdzie wyjeżdżać. Chce zostać z Cullenami.
- Dobrze. To wszystko. Do widzenia Isabello.
- Do widzenia.- kiedy wyszła do pokoju wślizgnął się Edward i zapytał:
- Kochanie, wszystko dobrze?
- Tak.- uśmiechnęłam się.- Chodźmy na dół.- chwyciłam go za rękę i ruszyłam schodami.
- Dziękuję Carlisle, że zajęliście się tą małą. Stan jej i warunków w jakich mieszka jest lepszy niż się spodziewałam. Zostaje ona z wami, Za rok osiągnie namiastkę pełnoletności. Myślę, że będziecie mogli dać jej wolną rękę w kwestii mieszkania, jeśli oczywiście będzie chciała. Z mojej strony to wszystko. Do widzenia.
- Do widzenia.- odpowiedział ojciec i zamknął za nią drzwi.
- Bella zostaje z nami!- wykrzyknął Emmett i porwał mnie w objęcia.
- Emmett puszczaj mnie! Bo zmienię zdanie i się wyprowadzę!- zagroziłam.
- Kochanie, nie denerwuj się. Już dobrze. Najważniejsze, że zostajesz z nami.
- Tak, masz rację Edwardzie. Hej! Co powiecie na piknik?- spytałam.
- Jasne! Świetny pomysł Bello!- wykrzyknęła Alice. Po kilku minutach wyruszyliśmy na piknik.

------------------------------------
Rozdział 8 :) milego czytania! :)

piątek, 9 października 2015

ROZDZIAŁ 7 Dobre wieści

Po powrocie rodziny postanowiliśmy z Edwardem powiedzieć im co nas łączy. Było mi ciężko. Musiałam też zadzwonić do Seleny, bo miałam od niej masę maili, na które jednak nie odpisałam. Cullenowie wrócili późnym popołudniem i rozsiedli się w salonie. Stanęłam z Edwardem na środku salonu i powiedzialam:
- Musimy wam coś powiedzieć...
- Coś się stało Bello?- spytała troskliwie mama.
- Nie, nic tylko...
- Ja i Bella jesteśmy ze sobą. Kochamy się.- wszedł mi w słowo Edward.
- Wspaniale! Gratuluję! Wiedziałam, że tak będzie!- krzyczała radośnie Alice. Carlisle skinął nam głową, że przyjął to do wiadomości. Atmosfera zrobiła się dość gęsta więc postanowiłam zapytać:
- Carlisle, kiedy wracamy do szkoły?
- Za parę tygodni Isabello. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Jutro będziemy mieli gościa. Człowieka.
- Kogo?- spytałam ciekawa.
- Emma Grand z Pogotowia Opiekuńczego przyjedzie zapytać jak się u nas czujesz i obejrzy warunki mieszkaniowe.
- To konieczne?
- Niestety tak. Chciałbym żebyście wtedy wszyscy byli w domu. Jasne?
- Oczywiście tato.- powiedzieliśmy chórem.
- Edwardzie, Bello, chciałbym z wami porozmawiać. Przejdźmy do mojego gabinetu.- poszliśmy za ojcem i usiedliśmy w jego gabinecie.
- Edwardzie, chciałbym wiedzieć, od jak dawna Ty i Bella jesteście parą?
- Właściwie to od niedawna.- odpowiedziałam.
- Od tygodnia.- potwierdził Edward.
- Dobrze. Mam nadzieję, że podczas naszej nieobecności nie zrobiliście nic głupiego?
- Nie.- odpowiedzieliśmy razem.
- To dobrze. Idźcie się przygotować. Edwardzie, musisz iść na polowanie.
- Dobrze ojcze.- odpowiedział miedzianowłosy po czym wyszliśmy z gabinetu. Edward poszedł na polowanie, a ja udałam się do swojego pokoju i wybrałam numer Seleny.
- Halo?
- Cześć Sel! To ja, Isa.- powiedziałam wesoło.
- Cześć. Zapomniałaś już o swojej najlepszej przyjaciółce?
- Nie. Miałam ostatnio dużo na głowie. Ogólnie dużo się działo i niestety nie mogłam zadzwonić. Przepraszam.- tłumaczyłam się jej.
- No dobra. Opowiadaj. Co się takiego działo?
- Sel, zakochałam się.- powiedziałam z powagą i czekałam na jej reakcję.
-Jak to? W kim...? Chyba nie mowisz poważnie...
- Jak najbardziej poważnie. Zakochałam się.
- Czekaj, czekaj... W tym całym Edwardzie?
- Mhm...- cicho potwierdziłam.
- Jezu... Dziewczyno...! Przecież to Twój brat!
- Przyrodni. Nie łączą nas więzy krwi, więc nie robimy nic złego.
- Zwariowałaś... A co jeśli on Cię skrzywdzi? Jak chcesz potem żyć z nim pod jednym dachem?
- Nie skrzywdzi mnie. On jest inny.
- Inny? A co wilkołakiem jest? Daj spokój Issa, wszyscy faceci są tacy sami, a wilkołaki i stwory z legend nie istnieją.- tłumaczyła mi.
- Oh Sel... Gdybyś tylko wiedziała jaki on jest cudowny i przystojny i kochany...
- Iss? Muszę kończyć. Przepraszam. Dave coś chce. Zadzwoń jeszcze kiedyś. Papa.
- Jasne, pa...- rozłączyłam się i położyłam na łóżku. Po paru minutach już spałam. Obudził mnie po paru godzinach Edward kładąc się koło mnie.
- Wróciłeś?- spytałam sennie.
- Tak skarbie. Już jestem. Śpij sobie.- pocałował mnie w czoło i dalej zasnęłam.

------------------------------------
Jest rozdział :) zdecydowalam ze będę prowadzic dwa blogi z dwiema historiami :) w następnym rozdziale będzie wizyta pani z Pogotowia Opiekuńczego :) milego czytania i do NN! :)

INFORMACJA

Cześć kochani. Nie wiem czy ktoś jeszcze to w ogóle czyta.. Komentarzy mało.. Wyświetlen też... Nie wiem czy mam pisać dalej.. Mam rozdział napisany.. Ale nie wiem czy go dodać.. Nie mam też weny na kolejne rozdziały tego opowiadania... Zaczęłam pisać drugie opowiadanie.. Ale też nie wiem kiedy dodam to opowiadanie.. No i nie wiem czy zakładać nowego bloga z tamtym opowiadaniem skoro tutaj mam mało komentarzy i nikt tego nie czyta... :-(

niedziela, 13 września 2015

ROZDZIAŁ 6 Wyjazd w góry

Następnego dnia przy śniadaniu Carlisle zabrał głos i już myślałam, że chce powiedzieć o moim pocałunku z Edwardem, ale kiedy uśmiechnął się do mnie zrozumiałam, że nie o to mu chodzi.
- Kochani, wybaczcie, że przy śniadaniu, ale za chwilę jadę do szpitala, a wy macie czas żeby się przygotować.- powiedział i uśmiechnął się.
- Do czego?- zapytałam.
- Wyjeżdżamy w góry. Spędzimy czas rodzinnie. Zapolujemy przy okazji.
- Carlisle, muszę jechać?- zaczęłam zrzędzić.
- Nie ma kto z Tobą zostać Bello.
- Ja mogę zostać.- zaoferowała Alice.
- Nie Alice, Ty musisz się posilić.- odpowiedziała Esme.
- Ja z nią zostanę.- odparł Edward schodząc ze schodów.
- Esme? Czy to dobry pomysł?- spytał ojciec partnerkę.
- Myślę, że poradzą sobie i nie narobią problemów, prawda Bello?
- Oczywiście mamo.- odrzekłam chcąc udobruchać i ją i Carlisle'a.
- No dobrze. Edward, zostajesz.- miedzianowłosy pokiwał głową i puścił do mnie oczko. Dokonczyliśmy śniadanie w ciszy. Zaraz potem Carlisle pojechał do szpitala. Po godzinie wrócił i dał Edwardowi i mi wykład:
- Żadnych głupot Edwardzie. Bello, pilnujcie się wzajemnie. Żadnych imprez!
- Dobrze tato, to tylko dwa dni. Poradzimy sobie. Nie martwcie się.- odpowiedziałam cicho.
- Dobrze. Do zobaczenia za dwa dni.
- Do zobaczenia.- wyszli z domu zamykając drzwi. Zostałam sama z Edwardem. Przeszłam do salonu i siadając na sofie włączyłam telewizor. Wampir dołączył do mnie i usiadł obok. Patrzyłam w telewizor i myślałam, dlaczego chciał zostać.
- Ed?
- Hm?
- Dlaczego chciałeś zostać?- spytałam.
- - Chciałem trochę z Tobą pobyć.- odparł z uśmiechem.
- Wiesz, że nie powinniśmy...?
- Przecież nie robimy nic złego.
- Jesteśmy rodzeństwem.
- Przyszywanym. Nie łączą nas więzy krwi, więc dlaczego nie możemy?
- Nie wiem... Boję się...
- Czego?
- Tego, że nie wyjdzie...
- Bello, wampir zakochuje się raz na całą swoją egzystencję. To ludzie są nie stali w uczuciach. Tylko... Ty jesteś inna. Jeszcze nigdy nie spotkałem kogoś takiego.
- Inna?
- Stała w uczuciach. Kocham Cię Bello.
- Ja Ciebie też Edwardzie.- przysunęłam się bliżej i przytuliłam do niego. Te dwa dni głównie spędziliśmy razem nie mówiąc zbyt wiele. Nie ruszaliśmy się też z domu i nie urządzaliśmy żadnych imprez. Po prostu cieszyliśmy się samą swoją obecnością.

------------------------------------
Jest rozdział 6 :) z opoznieniem, ale jest :D trochę krótki :( ale mam nadzieję że wam się spodoba! :) miłego czytania i do NN :D

sobota, 5 września 2015

ROZDZIAŁ 5 Tajemnica

Następnego dnia nie odpuściłam i przy śniadaniu zapytałam ojca:
- Tato, czy mógłbyś mi wyjaśnić, dlaczego wszyscy mają miodowe oczy?
- Bello... To nie jest rozmowa na śniadanie. Czy możemy porozmawiać o tym po śniadaniu?- spytał z powagą Carlisle na co ja skinęłam głową. W milczeniu dokonczyliśmy śniadanie, a potem usiedliśmy w salonie. Usiadłam między Alice, a Edwardem, który od śniadania unikał kontaktu wzrokowego ze mną. Carlisle spojrzał na mnie i powiedział:
- Bello, zapytałaś przy śniadaniu o barwę naszych oczu, więc pragnę powiedzieć Ci całą prawdę o rodzie Cullen i Denali. Czy napewno chcesz to usłyszeć?- pokiwałam głową i czekałam na ciąg dalszy opowieści. Carlisle podjął na nowo:
- Więc, Bello... To co teraz powiem może wydawać Ci się nieco dziwne i niewiarygodne, ale to prawda. Obiecujesz słuchać mnie uważnie?- zapytał mnie ojciec przyglądając mi się. Powoli pokiwałam głową.
- Jesteśmy postaciami z legend. Napewno o nas słyszałaś.
- Wilkołaki?- zapytałam rozglądając  się po twarzach mojej rodziny.
- Nie Bello. Jesteśmy kimś o wiele gorszym. Jednym z Twoich koszmarów.- powiedział Edward niespodziewanie wystając i stając za mną. Przestraszyłam się. Otworzyłam szeroko oczy, a Carlisle powiedział:
- Jesteśmy wampirami.
- Co? Carlisle, żartujesz sobie? Wampiry nie istnieją. Prawda?- histerycznie się śmiałam i patrzyłam na Carlisle'a który pokręcił głową:
- Nie Bello. Wampiry istnieją. Tylko się ukrywają. My jesteśmy jednymi z nich.
- Nie mówisz mi prawdy!- krzyknęłam i chciałam uciec, ale wpadłam w objęcia Edwarda, który nie zamierzał mnie puszczać. Wyrywałam się. Chciałam uciec. Mieszkam w domu pełnym wampirów! To szaleństwo! Uspokoiłam się i powiedziałam:
- Zabijcie mnie.
- Nie ma takiej potrzeby.- odparł mi do ucha Edward.
- To czym się żywicie jeśli nie krwią ludzi?- zapytałam.
- Krwią zwierząt. To dlatego nasze oczy są miodowe.- powiedział Carlisle.
- Czyli jestem tu bezpieczna i mnie nie zjecie?
- Głuptasku, jak moglibyśmy Cię zjeść? Należysz do rodziny kochanie.- powiedział Edward używając zdrobnień i czułości. Mocno się zdziwiłam. Tkwiłam w jego uścisku. Wszyscy patrzyli na mnie wyczekująco.
- Jak stać się wampirem?- spytałam zaciekawiona.
- Właśnie dowiedziała się, że mieszka z wampirami, zamiast soe nas bać to ona pyta jak stać się potworem!- wykrzyknęła Rosalie.
- A coś w tym złego?- spytałam cicho.
- Nie, oczywiście, że nie. Stać się wampirem można przez ukąszenie. Na przykład taki nieudany atak, albo być na łożu śmierci. To jest zasada Carlisle'a. Tak zmienił nas wszystkich. Poza Alice i Jasperem. Oni przybyli do nas sami.- opowiadał Edward. Kiwałam głową i rozluźniłam się.
- Bello, myślę że powinnaś wiedzieć o naszych talentach. Alice ma wizje o przyszłości. Jasper steruje emocjami. Edward natomiast czyta w myślach.- powiedział Carlisle.
- Co? Jak to czyta w myślach?!- wykrzyknęłam.
- No tak. Czyta w myślach.- odpowiedział ojciec.
- Ale w Twoich Bello nie mogę. Nie wiem dlaczego.- odpowiedzial miedzianowłosy, a ja odetchnęłam z ulgą.
- A masz coś do ukrycia?- zapytał Edward ciekawy.
- Nie, absolutnie nic nie ukrywam. Esme, czy mogę wrócić do pokoju?
- Tak Bello. Możesz iść.- popędziłam do mojego pokoju i weszłam do garderoby. Po paru minutach usłyszałam pukanie. Wyszłam z garderoby i otworzyłam.
- Mogę wejść?- spytał Edward z szelmowskim uśmiechem. Ustąpiłam mu miejsca i weszłam spowrotem do garderoby. Wyjęłam zwykłe ciemne jeansy, bawełnianą koszulkę i ciemne trampki. Zabrałam rzeczy ze sobą i poszłam do łazienki. Po paru minutach wyszłam i zauważyłam, że miedzianowłosy dziwnie mi się przygląda. Stanęłam przed nim i zapytałam:
- Chcesz mnie zjeść?- pokręcił głową i poklepał dłonią miejsce obok siebie na łóżku. Usiadłam i spojrzałam mu w oczy. Znowu w nich utonęłam. Edward objął mnie i przyciągnął do siebie tak, że nasze usta dzieliło kilka milimetrów. Pogładził mnie po policzku i zbliżał się do mnie. Przesunęłam się bliżej i musnęłam jego wargi swoimi. Zareagował natychmiast i zaczęliśmy się całować. Nie wiedziałam co we mnie wstąpiło. Nigdy taka nie byłam. Łapczywie oddawałam mu pocałunki. Chwilę później ktoś odchrząknął. Z niechęcią odsunęłam się od Edwarda i spojrzałam na... Carlisle'a. Spuściłam wzrok i wtuliłam się w wampira.
- Esme! Przyjdź do pokoju Isabelli proszę!- zawołał, a matka po chwili była już u jego boku.
- Co się stało kochanie?
- Ta dwójka właśnie się całowała. Co z tym zrobimy?
- Edwardzie, pojedziesz na weekend do Denalek.- otworzyłam szeroko oczy, a Edward powiedział:
- Obawiam się, że to nie jest dobry pomysł mamo.
- Zgadzam się z Edwardem.- powiedziałam stanowczo.
- To był tylko pocałunek. Nic więcej. Przecież nic się nie stało.- przekonywał młody wampir przytulając mnie do siebie.
- No dobrze. Niech będzie. Chodźmy skarbie.- Carlisle i Esme wyszli. Wstałam i powiedziałam:
- Tylko pocałunek? Tylko pocałunek?! To nic dla Ciebie nie znaczyło?!
- Bells uspokój się. Usiądź. Porozmawiajmy.
- Nie!  Czy ten pocałunek nic dla Ciebie nie znaczył?- miedzianowłosy wstał i podszedł do mnie mówiąc:
- Znaczył. Chodź. Usiądźmy.- usiedliśmy na łóżku.
- Bello, muszę Ci coś powiedzieć...- zaczął Edward cicho.
- Tak? Co takiego?- spytałam
- Zakochałem się w Tobie Isabello. Kocham Cię.- wykrztusił.
- Ed... Ja... Ja Ciebie też... Tak mi się wydaje...- odpowiedziałam jąkając się. Wampir przyciągnął mnie do siebie i pocałował czule po raz kolejny. Byłam szczęśliwa. Pierwszy raz odkąd straciłam rodziców. Uświadomiłam sobie dwie rzeczy: pierwsza: jestem zakochana w wampirze, którym jest Edward Cullen, druga: Edward Cullen jest TYM JEDYNYM.

------------------------------------
Witam :) jest i nowy rozdział :) miłego czytania :) Wika Malik dziękuję Ci ze to czytasz i komentujesz :) jestes wielka! :) dzięki wielkie! NN być może w poniedZiałek :)